Duzo sie ostatnio dzialo ...
Ostatni tygodnie zapadna mi na dlugo w pamieci ...
To jest jedna wielka niekonczaca sie opowiesc ...
Mowia ... co nas nie zabije to nas wzmocni , ale ...
Nie ma co narzekac trzeba przec do przodu i zaciskac zeby...
Ostatnia chemia przyslowiowo i w sumie w rzeczywistosci zwalila mnie z nog ...
Juz myslalam, ze to sie nigdy nie skonczy ...
Nigdy nie bylam fanka anorektyczek, ale przyszla kryska na Matyska i patrzac w lusterko widzialam doslownie swoj cien ...
Troche zajelo mi zeby dojsc do siebie i za tydzien znowu powtorka z rozrywki ...
Tym razem bez obstawy Mamuski ...
Teraz licze na moje Dobre Anioly i na lut szczescia, ze tym razem bedzie lepiej i nikt nie bedzie mnie musial sciagac z lazienkowej posadzki, kiedy po calej nocy spedzonej nad muszla nie bylam w stanie nawet sie podniesc...
Tucze sie ... tucze ... i ciesze jak dziecko z kazdego przybranego kilograma... nie sadzilam , ze kiedys w swoim zyciu doczekam takiej chwili.... a jednak...
Chemia zrobila swoje , ale z kazdym dniem podnosze sie jak Feniks z popiolu
I kiedy wydawalo mi sie , ze gorzej juz byc nie moze okazalo sie inaczej...
Nikt nie chcial mnie dodatkowo martwic ... dobijac ...
Ale wyszlo szydlo z worka ...
Jak to mowia nieszczescia chodza parami i kiedy ja probowalam jakos przetrwac ten okropny czas moj Tatko chcial mi zaoszczedzic kolejnego cierpienia i wszyscy domownicy lacznie z Mamuska ukrywali przede mna,ze mial wypadek w pracy ...
Malo nam wszystkiego wiec ... Tatko stracil palca ...
Strach pomyslec co moglo sie gorszego stac ...
Na sama mysl wszystko podnosi mi sie w srodku i chyba do tej pory tego wszystkiego nie ogarniam ...
Wiec pytam ile jeszcze ???
Jak dlugo ???
Nikt nie zna odpowiedzi ...
Cos caly czas wisi ewidentnie w powietrzu ...
Mamuska musiala wracac ... minely juz dwa tygodnie kiedy widujemy sie codziennie na Skypie ... a w sumie i tak jakos do konca to do Nas nie dociera.
Zostalam teraz z moja druga Rodzina, z moimi przyjaciolmi ... wiem, ze bez Nich nie zgine...
Ale latwo nie jest
W sumie nikt nie obiecywal, ze bedzie ...
Ale wiem, ze musze, bo w tym wszystkim musi byc jakis cel, misja do spelnienia ...
I dostajac pare dni temu wiadomosc od mojej Szefowej: " Karolciu, zostalam babcia... teraz czekam na Ciebie !!!" zrozumialam, ze na drugim koncu swiata oprocz moich najblizszych sa zupelnie obce mi osoby, dla ktorych moj los nie jest obojetny i utesknieniem czekaja na mnie...
Bo to właśnie czas pokazuje Nam, kim dla kogoś jesteśmy i ile znaczymy...
Bo to właśnie czas pokazuje Nam, kim dla kogoś jesteśmy i ile znaczymy...
A ja postaram sie zrobic wszystko, doslownie wszystko zeby caly ten koszmar zakonczyl sie sukcesem !!!
Dalej ciagle mam nadzieje, ze mi sie uda ...
,,Zostalam teraz z moja druga Rodzina, z moimi przyjaciolmi ... wiem, ze bez Nich nie zgine..."--
OdpowiedzUsuńchyba z Nimi nie zginiesz:)
Karola, życzę Ci, by koszmar w końcu się skończył, byś żyła długo i szczęśliwie...jak w bajce, doczekała dzieci, wnuków....
Często o Tobie myślę, ogarniam Cię sercem i modlitwą!
Ponoć tyle dostajemy ile jesteśmy w stanie udźwignąć- chrzanię być silną! Ale marzyć trzeba, bo warto mieć marzenia, doczekać ich spełnienia!
OdpowiedzUsuńA dlaczego miałoby się nie udać???Ktoś musi wygrać i czemu nie ty?? Buziole!
Zobaczysz uda się !!!!!moja mama już skonczyła chemie kochana i teraz czeka ją zabieg usunięcia tego co po guzie w cycku zostało :P potem pewnie radio i jak to mówia lekarze kończymy leczenie
OdpowiedzUsuńDlatego mocno trzymam kciuki żebyć i ty takie słowa usłyszała niebawem "mając w głowie pustkę po gadzie wypełniona milionem planów na przyszłość"
dasz rade slicznotko!!!! czekam tu na kazdy twoj wpis... na male wiesci glownie na te dobre. Jeszcze bedzie dobrze pamietaj jeszcze slonce wyjdzie i do ciebie. buziki nasza chudzinko sylwia london
OdpowiedzUsuńBuziaki i szczególne myśli i siły dla Mamusi Twojej, która tak dzielnie przy Was jest. Dzielna Kobieta którą wspieram myslami ilekroć o Tobie myslę Karola. Jsteś w dobrych rękach. I Aniołów i Lekarza - nie mogłabyś być w lepszych. Wierzę w to. Buziaki
OdpowiedzUsuńJestes Wybrana- Pimpolina#3
OdpowiedzUsuńKarolinko na pewno wyzdrowiejesz. Calym sercem jestem z Toba :* Zycze Ci jak najwiecej pogodnych dni ;) Na zdjeciach widze ze jestes pogodna osoba i tak musi zostac, niech taki usmiech nigdy nie znika z Twojej buzi, a jak poczujesz sie smutna to obejrzyj komedie, ogladaj duzo komedi ;) Buziaki
OdpowiedzUsuńkarolciu wszystko sie uda,kobietko!!!!wyzdrowiejesz,juz nam zdrowiejesz...jestem z Tobą,wracaj do Dąbrowy szybciutko..
OdpowiedzUsuńania
Karolina!! Jestem taka dumna z Ciebie ;) czesto mysle jak sobie z tym wszytskim dajesz rade... Wiem tez ze jestes mega szczesciarą ze jestes tu gdzie jestes- masz cudowna rodzine i przyjaciół dzieki ktorym mozesz walczyc!! Musisz byc naprawde wyjątkowa skoro tylu ludzi tak Ci pomaga!!!!!!!!!! Modlę się za Twoje zdrowie za Twoja przyszlośc !!!! i prosze Cię nie poddawaj się!!!!!walcz bo przed Toba całe wspaniale życie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńOj jesteś wreszcie bo już się martwiłam.Przykro mi z powodu taty.
OdpowiedzUsuńA Ty oczywiście wyzdrowiejesz.Nie ma innej opcji.Codziennie myślę o Tobie i czuję,że z dnia na dzień będzie co raz lepiej.Pozdrawiam.
Karolinko-powiem Ci szczerze że jesteś babą z jajami-dajesz radę,zdrowiejesz-a to najważniejsze.Wracaj szybko do Dąbrowy-czekamy na Ciebie!!!Przyniosę Ci całą blachę mega tuczącego ciacha!!!Asia.
OdpowiedzUsuńPamiętaj, że zawsze po burzy przychodzi słońce!!!!! Wiem, ze nie jest łatwo, ale wszystko zmierza ku lepszemu. Pamiętaj o tym, trzymaj się cieplutko, życzę dużo zdrówka i siły.
OdpowiedzUsuńKarolinko, jesteś silną kobietą i wokół siebie masz mnóstwo wspaniałych osób!!! Na pewno dasz radę!!! Ściskam mocno:)
OdpowiedzUsuńKarolinko, jesteś niebywale silną, mądrą i piękną kobietą! Podziwiam Cię! Życzę Ci, abyś z sukcesem zakończyła walkę, którą toczysz! Wielu sił moja wspaniała "fajterko"! Buziaki od Oliwki!
OdpowiedzUsuńPani Karolino.Wczoraj natrafiłam na Pani blog.Przeczytałam wszystko i od tej pory nie mogę przestać o Pani myśleć.O tym jak długą i trudną walkę Pani toczy i jak bardzo jest Pani dzielna.Podziwiam,trzymam kciuki.I wierzę,że Pani pokona to cholerstwo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.Dąbrowianka.
P.S.Też lubię naszą Pogorię:)
Karolinko jak się czujesz? odezwij się, napisz parę słów, martwię się...pozdrawiam serdecznie! dużo zdrówka!!!!!!
OdpowiedzUsuńKarolinko pisz do nas bo TĘSKNIMY !!!!!!!!!!!!!!!!!! czekamy na Ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Brakuje mi Twoich pięknych postów :)
OdpowiedzUsuń