Zbliża się ...
Wielkimi krokami zbliża się czas, który udało sie już dwa razy przeskoczyć...
30 lipiec 2013 Mamuśka leci do Polski...
Jakoś to nie może do mnie dotrzeć...
Nastawiam się psychicznie... nakręcam pozytywnie ...
Przecież muszę dać radę ...
No w sumie to jakie mam inne wyjście ???
Żadne ...
Sytuacja bez wyjścia ...
Obrałam drogę jednokierunkową , z wieloma ostrymi zakrętami, ale tylko w jednym kierunku ...
Kierunek życie !!!
Ciężko ...
Potwornie ciężko ...
Minęło pół roku...
Dla mnie ten czas z jednej strony zabójczo pędzi, a z drugiej niemiłosiernie się ciągnie ...
Wiem, że Dobre Duszki się mną zaopiekują ... wiem, że mogę liczyć na tyle wspaniałych tak naprawdę obcych mi ludzi, którzy teraz są moją prawdziwą rodziną ...
Siedzę i czasami tego wszystkiego nie ogarniam ...
Tyle dobra, tyle ciepła mnie tu spotkało i nadal spotyka ...
I pomimo moich psychicznych i fizycznych upadków, wiem, że mam dług do spłacenia ...
Wiem, że to wszystko nie może pójść na marne ...
Mam plan choć z tych moich planów przez ostatnie lata nic nie powychodziło, ale ciągle rodzą sie nowe marzenia... bo przecież wszystko jeszcze się może zdarzyć ...
A 17 lipca ...
Minął rok ...
Jak ???
Kiedy ???
Nie mogłam być na pogrzebie Ani, teraz w rocznice nie mogłam fizycznie zapalić świeczki ...
Wysłałam "swojego człowieka" w delegację z misją, mam nadzieję, że nie zawiódł ...
Ale boli ...
Cholernie boli ...
Tak strasznie mi Jej brakuje ...
Patrze i nie wierzę ...
To było tak niedawno ...nasze ucieszone mordki ... żadna z Nas jeszcze nieświadoma tego co Nas spotka ...
Życie dla innych toczy się dalej ... ale dla mnie tak jakby stanęło w miejscu ...
Życzę Kochana żeby to się wszystko skończyło jak najszybciej, żebyś mogła już nie zaprzątać sobie głowy niczym za wyjątkiem marzeń. Modlę się za Twoje zdrowie.D
OdpowiedzUsuńWspieram myślami i modlitwą
OdpowiedzUsuńDasz radę
Masz w sobie ogromną siłę
Witam. Od jakiegoś czasu śledzę Twój blog. Dajesz mi nadzieję, na walkę z glejakiem mojego taty. Z całego serca życzę Ci aby się udało pokonać tego drania. My jesteśmy na początku tej drogi ale wiem, że nie będzie łatwa. W piątek mój tata jedzie do dr Vogla i mam nadzieję, że mu pomorze. Mam prośbę czy mogłabyś podzielić się swoją opinią na temat lekarza i jego metody leczenia. Mój e-mail gdak@poczta.fm Byłabym bardzo wdzięczna Asia
OdpowiedzUsuńA ja cichutko trzymam kciuki i za nowe marzenia i za spełnienie tych marzeń...Przecież właściwie, to wszystko się może zdarzyć, nie tylko Tobie... Każdemu!
OdpowiedzUsuńHej Karolinko, nie wiem czemu Twoj moderator nie piblikuje wszystkich postow :-( chcialem zebys opowiedziala o swoim zyciu w USA bo przeciez jest cos wiecej niz leczenie, wiadomo ze wizyty w szpitalu sa dla Ciebie najistotniejsze ale sa napewno tez inne wesole rzeczy ktore Cie spotykaja, cudowni ludzie, napisz cos o nich wiecej, podziel sie z nami. Chcemy byc z Toba i uczestniczymy w Twoim zyciu, kibicujemy, zbieramy pieniazki, modlimy sie! Trzymaj sie cieplo, napewno sobie poradzisz bez mamy i ani sie nie obejrzysz, a bedziesz w PL :-)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się. Bardzo Ci kibicuje.
OdpowiedzUsuńWitaj
OdpowiedzUsuńNie pójdzie na marne. Widziałem relacje w TV kilka tygodni/miesięcy (czas szybko leci, może to był nawet rok, nieważne) temu. Musisz wspomóc terapie idealnie zbilansowaną dietą pięciu przemian. Nie wiem czy o niej słyszałaś, ale ludzie stosujący ją(najrzadziej polacy, najczęsciej japończycy, hindusi, chińczycy, czyli długowieczni) najczęściej umierają ze starości. Dla mnie zapobieganie (dieta 5 przemian) to to samo co leczenie. Chińska medycyna leczy choroby 3 lata przed jej wystąpieniem, a nie jak nasza polska 3 dni przed śmiercią. Nie zrozum mnie źle ale, nie twierdze że to twoje odzywianie jest powodem choroby. Musisz mieć predyspozycje genetyczne, coś jak mama Angeliny Jolie. Takich osób jest wiele, więc dobij nowotwór dietą. Ona naprawde działa, układ odpornościowy wzmacnia się ekstremalnie, ale to wymaga czasu (2-3 miesiące).
Jak Cię to interesuje to napisz, bo nie chce się tworzyć jak Cię to nie interesuje :)
Dam niezbędne materiały, zbilansujemy minerały (sód, potas, cynk, miedz, wapń, magnez) pod twoją wagę itp.
Pozdrawiam Serdecznie
Michał
.... i jeszcze pomarudze :D
OdpowiedzUsuńTu jest jeden z wielu tematów, które leczą (niektóre udają) raki dietą.
http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4583
Ja akurat NIE polecam surowizny !! To nie na nasz klimat, w sumie na prawie żaden klimat. Surowizna wychładza organy, osłabia układ odpornościowy. Gotowany ryż parboiled, brązowy, owies, jagła, MARCHEW, BROKUŁY, ziemniaki, solisz około 1500mg sodu dziennie, czyli 3,5 grama soli na dzień !! Nie więcej, pisz na meil to ci rozpisze diete, będziesz chodzić jak zegarek.
Musisz podać swoją wagę, to Ci pomogę. Nie powinno być sytuacji w stylu "leże 5 dni w łużku i nie mam siły wstać" kochana, bo to się mija z celem.
Napisz - moj meil cookiemonster10@wp.pl
Rozpiszemy diete i wrzucisz na blog do oceny dla innych, bedziemy dokonywać korekt na bieżąco, jak któregoś smaku będzie za mało, czyli któraś z dosz zacznie dominować....
Jak może Anonim byc takim tchorzem i pisać takie rzeczy
OdpowiedzUsuńKarolinko wracaj do zdrowia i do Pl
Trzymam mocno kciuki za wyjazd jutrzejszy Twojej mamy <3
Ludzie !!! O czym Wy tu wypisujecie ???
OdpowiedzUsuńDziewczyna walczy o życie, a Wy się licytujecie co , kto ??? O co tu chodzi !!!
Karolciu mam nadzieję, że się trzymasz !!! Wierzę , że ze wszystkim dasz sobie radę !!!
Czekamy na Ciebie !
Arek
Oczywiście że wszyscy trzymamy kciuki za szybki powrót Kali zarówno do zdrowia jak i do Polski. jeszcze tylko kilka chwil Kala.
OdpowiedzUsuńKiedy Bóg chce Ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje.
OdpowiedzUsuńŻyczę żeby wszystkie marzenia się Pani spełniły. Podziwiam i przesyłam dobrą energię.
OdpowiedzUsuńKarolinko , zycie daje ci porzadnie w kosc... To nawet za malo powiedziane. Ale jestes taka dzielna , madra , piekna... Poradzisz sobie ! Jestem tego pewna i mocno trzymam kciuki ! Nie musisz ukrywac smutku , lez czy chwil slabosci. Nie na tym polega odwaga. I
OdpowiedzUsuńZycze powodzenia, sily i wiary ! Moc usciskow i pozdrowien !
Dla Kali <3 :
http://www.youtube.com/watch?v=KvL0tXRmQw4
może i stanęło....ale bierzemy więcej!
OdpowiedzUsuń